Gościnny stół przed restauracją

Podziwiam ten stół od dawna. Ściśle mówiąc jest to stół z ławą, który jakby mówił „Gościu, siądź i odpocznij sobie”. Jest to stół gościnny, zapraszający, czasem z obrusem, czasem bez, choć z obrusem wygląda szałowo. Prosty ale nie pozujący na „autentyczny”. Z lekką przecierką ale bez epatowania stylistyką czy kolorystyką. Oczywiście pełni on rolę reklamy, szczególnie jak się idzie z dołu. Za murem wyjścia z Bramy Grodzkiej nie widać, że tam jest knajpa, więc stół działa jak witacz. Witacz a nie potykacz, bo on wita, jak już napisałem.

Jednak, co go różni od reklam, to skromność, bo jak na niego patrzę, to bardziej widzę komunikaty, które wysyła, niż sam obiekt. On jest jak gest. To ważne, bo większość knajp przesadza ze sposobami, dzięki którym chcą być zauważane.

Jest jeszcze jedna jego cecha, za którą go lubię: nawiązuje on do dawnej tradycji siedzenia „na przyzbie”, przed domem, na schodkach lub na ławeczce u wejścia do kamienicy. Kiedyś tak ludzie siedzieli i jeszcze czasem dalej tak siadają na podlaskich wsiach, tylko zamiast drogi, którą znajomi szli lub jechali na furkach mają teraz np. jezdnię z tirami. Czasem taką scenkę można jeszcze spotkać na Lubartowskiej. Siedząca nietypowo przy chodniku osoba, bywa że rozmawiająca z sąsiadami, zmiękcza, zamazuje granicę między wnętrzem i zewnętrzem, prywatnym i publicznym. Ulica zaczyna łączyć się z czyimś domem, ale jakoś tak się dzieje, że ociepla to publiczny wymiar ulicy, a nie tak, że pojawia się dysonans. Nie, robi się jakoś sympatyczniej, bardziej po ludzku.

Symbolem tego wszystkiego jest ów domowy stół z ławą, czasem nawet z obrusem i kwiatkami.

Odkrywca: Marcin Skrzypek

  • Fot. Marcin Skrzypek
  • Fot. Marcin Skrzypek
  • Fot. Marcin Skrzypek
  • Fot. Marcin Skrzypek
  • Fot. Marcin Skrzypek
  • Fot. Marcin Skrzypek
  • Fot. Marcin Skrzypek

Zobacz inne skarby w tej kategorii:

ORGANIZATORZY I PARTNERZY:

Organizator
Organizator
Współorganizator
Partner
Partner
Partner
Partner
Partner